• Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

      • Brak kategorii
    • Meta

    • Referencje

      Mam wrażenie, że w przytulance jesteśmy od niepamiętnych czasów. Uczęszczała tam nasza najstarsza córka – Agata, w tym roku z murami przedszkola pożegna się również Ula. Ale my się nie żegnamy z Przytulanką, bo chodzi tam jeszcze nasz synek Wojtuś a za rok dołączy również Rafał. Myślę, że to najlepsza rekomendacja jaka może być dla przedszkola. Pasuje nam tu absolutnie wszystko. Panie – Cioteczki, które wkładają ogrom pracy i całe swoje serce w wychowanie naszych pociech, kameralne grupy – dzięki temu każde dziecko czuje się ważne i zauważone, rytm dnia podzielony tak, że starcza go zarówno na naukę, zabawę i odpoczynek… i wiele wiele innych. Klimat serdeczności i szacunku panujący w „Przytulance” sprawia, że chce się tu po prostu być.

      Katarzyna Makulec


       

      Warto odkryć to przedszkole „schowane” jak mała perełka pomiędzy uliczkami Sulejówka. Dojazd ze St. Miłosnej zabiera nam 7/ 10 min. samochodem. Są tu doskonałe, kameralne warunki dla rozwoju dzieci, a cała siła tkwi w wyjątkowych Ciociach. Ich postawa do dzieci jest pełna miłości, cierpliwości i szacunku.

      Do „Przytulanki” trafiliśmy wiosną 2012 r. dzięki referencjom naszych przyjaciół. Nasza Basia miała wówczas 2,5 r., a my spodziewaliśmy się narodzin Martusi. Byliśmy pełni obaw, czy nie jest zbyt mała, aby dołączyć do grupy 3,4-latków. Była wtedy nieśmiałą dziewczynką ze smoczkiem w buzi i prosiaczkiem- przytulaną pod pachą, z którym się nie rozstawała. W czasie snu nosiła jeszcze pieluchy.

      W „Przytulance” nasza mała córeczka bardzo szybko „zadomowiła się”, poczuła bezpiecznie. Mogliśmy zrezygnować ze smoczka. Ciocie oduczyły Basię spania w pampersach. Prosiaczek stał się wesołym towarzyszem Basi w przedszkolu, a od ponad roku nie potrzebujemy go zabierać ze sobą. W naturalny sposób starsze dzieci nawiązały przyjaźnie z Basią w atmosferze zabawy i akceptacji. Ciocie umiejętnie przeprowadziły Basię przez okres buntu po narodzinach siostry. Trudne zachowania korygowały z wielkim wyczuciem. Nasza „mała Basia” dziś realizuje w przedszkolu program sześciolatka. Jest radosną, samodzielną dziewczynką. Nabrała pewności siebie. Zaskakuje nas swoim wyczuciem i umiejętnościami, jakie nabyła w przedszkolu. To w „Przytulance” pierwszy raz zrobiła sałatkę, krojąc warzywa, przygotowała krochmal z ciocią, szyła na maszynie, rozładowała zmywarkę z naczyń, zrobiła swoje pierwsze zakupy w sklepie, a w czasie wycieczki u fryzjera nauczyła się odchylać głowę podczas spłukiwania szamponu .

      Jest tu prawdziwie domowa atmosfera. W poczuciu bezpieczeństwa, dzieci swobodnie uczą się samodzielności poprzez zabawę.

      Od września 2014 r. do Basi dołączyła Martusia. Pojawiła się w „Przytulance” mając dwa latka. Bez obaw zdecydowaliśmy się na ten krok, wspominając pierwsze doświadczenia Basi w przedszkolu.

      W tym roku na świat przyszła Asia.

      Z radością czekamy na okres, gdy dołączy do swoich sióstr w „Przytulankowym świecie” …

      Anita i Michał Pileccy


       

      To jest nasze przedszkole!Dlaczego?

      Cioteczki podchodzą do dzieci z sercem i są uważne na ich potrzeby, a jednocześnie konsekwentne i wymagające. Cioteczki kochają i jak sama nazwa sugeruje bezustannie przytulają dzieciaki, nigdy ich przy tym nie rozpieszczając. Jest to jedyne w swoim rodzaju miejsce, w którym rodzić czuje, że otrzymuje wsparcie w wychowaniu dzieci. Ciotki pilnie obserwują dzieci, rozmawiają z rodzicami, dają zwroty o zacowaniu dzici: zarówno negatywnym jak i pozytywnym, służą pomocą.

      Każde dziecko jest jedyne w swoim rodzaju, ma swoje zainteresowania, talenty oraz mocne i słabe strony. A cioteczki to wiedzą, widzą i szanują. Najważniejszy jest dla nich rozwój emocjonalny i społeczny, uczą empatii i szacunku. A dzięki temu w Przytulance dzieciaki czują się bezpieczne, szczęśliwe, ważne  i wyjątkowe.

      A czym się różni od innych?

      W Przytulance nie znajdziecie długiej listy nadętych i niezrozumiale brzmiących tytułów zajęć, ale na pewno zauważycie: farbę na ubrankach, plastelinę pod paznokciami, tusz na rękach, nie mieszczące się nigdzie stosy rysunków, uszytą własnoręcznie torebeczkę, parapet zastawiony dziełami z gliny (a przecież regularnie obdarowujemy dziadków), pierniczki na Bożenarodzenie, palemki na Wielkanoc oraz zatykające nam wiecznie pralkę, niezliczone ilości naklejek na bluzeczkach (o przepraszam orderów) za wykonanie trudnego zadania.

      Dzieci nie będą opowiadać za dużo o walentynkach czy halloween, ale na pewno usłyszycie jak śpiewają pieśni patriotyczne, hymn i najpiękniejsze polskie kolędy (w tym takie których do tej pory nie słyszeliście). Opowiedzą Wam o Marszałku, o Warsie i Sawie, o orle białym, i biało – czerwonej fladze.

      Nie będzie dramy, kupowania drogich strojów baletowych, za to kilka razy w roku zostaniecie zaproszeni na występ, po którym długo będziecie się uśmiechali (oczywiście jak już przestaniecie płakać ze wzruszenia) i pękali z dumy co potrafi Wasze dziecko (bo wcale o tym nie wiedzieliście, a cioteczki dostrzegły to już dawno)

      W Przytulance nie zobaczycie telewizora, ale bardzo często usłyszycie rozśpiewane cioteczki i wtórujące im dzieciaki.

      Cioteczki uważają, że „literek i cyferek, każde dziecko się kiedyś samo nauczy” (a życia w grupie, z szacunkiem i empatią niekoniecznie) i z założenia nie uczą czytać, a dzieciaki jakby na przekór zaczynają „same” czytać… cud?

      Referencje? 

      Najlepiej przekonać się samemu. Tak ok. 7.25 – pod przedszkolem, rozpoczyna się wyścig uśmiechniętych przedszkolaków, kto dziś pierwszy?, kto otworzy przedszkole?, kto pierwszy wpadnie w ramiona uśmiechniętej cioteczki? Czasem tylko jednej lub drugiej mamie trochę smutno, bo dzieci nie bardzo mają się czas przytulić i pożegnać. A potem tak od 16.00 co chwila podjeżdża jakiś samochód, i tak jakoś tłoczno się robi, bo rodzice wchodzą do przedszkola i wchodzą i …wyjść nie mogą. Bo dzieciom nie śpieszno, bo jeszcze puzzle, bo domek budują, bo rysunek niedokończony, bo jeszcze trzeba się z Cioteczką pożegnać.

       

      Agata i Michał Sękal

      Wdzięczni rodzice Ani i Krzysia